Witaj. Kimkolwiek jesteś, skądkolwiek przybywasz i dokądkolwiek zmierzasz w swej wędrówce - witaj. Zapraszam Cię do swego ogrodu. Daj odpocząć znużonemu drogą ciału. Spróbuj odkryć świat tam za tą bramą, która jest przed Tobą.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Roten

Go down 
AutorWiadomość
Roten Rokudo
Czarodziej
avatar

Rasa : Człowiek
Skąd : Ashilut
Wiek postaci : 33
Liczba postów : 52
Skąd wiemy o forum? : Z wymiany na moim forum.

PisanieTemat: Roten   Pon Maj 31 2010, 07:38

Imię: Roten.
Wiek: 25 lat.
*Rasa: Człowiek.
Pochodzenie: Ashilut.
Profesja/ranga: Czarodziej.
Broń: Magia i trójząb (o właściwościach magicznych).
Znaki szczególne: Jego jedno oko jest czerwone (prawe).

Wygląd: Roten jest ciemnowłosym facetem o nieprzeciętnym wzroście, bowiem mierzy prawie 190 cm. Jest raczej szczupły i dobrze wysportowany. Posiada budowę bardziej akrobaty, niźli atlety, toteż jest zwinniejszy i szybszy, ale siły też wcale mu nie brakuje. Jego naturalnym wyrazem twarzy jest bardzo często lekki uśmieszek, który rzadko schodzi z jego twarzy. Ubiera się na ogół w zwykłe, w miarę luźne spodnie. Na to zaś narzuca płaszcz, zawsze o ciemnym zabarwieniu, często z kapturem.

Charakter: Roten jest przede wszystkim spokojny i opanowany. Ciężko na jego twarzy kiedykolwiek ujrzeć niepokój, bo zdarza się to tylko i wyłącznie w najcięższych dla niego chwilach, a i w tych stara się to maskować. Bywa chłodny, w szczególności do osób, które wydają mu się niegodne szacunku. Walki prowadzone przez Rotena nie zawsze mogą być nazwane pojedynkiem, ponieważ Roten nie stroni od używania sprytu lub różnego rodzaju sztuczek, by przechytrzyć przeciwnika. W nieistotnych walkach, czyli takich, których wynik nie ma znaczenia, bardzo rzadko bywa poważny, zazwyczaj traktuje je jako zabawę. Nawet jeśli w niej walczy, nie zależy mu na wygranej, więc nie obawia się przegrać. Do istotnych pojedynków podchodzi jednak bardzo poważnie, nawet jeśli z początku jest rozbawiony. Roten jest zwolennikiem ciągłego doskonalenia się i uważa ciągły rozwój za sprawę priorytetową. Warto też dodać, iż jest dumny i bardzo zawzięty oraz wytrwały.

Krótka historia:

Magia - Dzieciństwo - Ciało
Urodził się na odludziu. Szare pomieszczenia, kraty, klatki, dziwnie narzędzia, wielka biblioteka i różne tajemnicze pomieszczenia, do których nie miał wstępu - to krajobraz rodzinnego domu Rotena. Odkąd tylko pamięta, wiecznie mieszkał w wieży, a jedyną osobą, która mu towarzyszyła i którą widywał od czasu do czasu, był jego "ojciec". Chociaż nigdy nie znalazł potwierdzenia dla prawdziwości tej informacji, to mężczyzna, który się nim zajmował, nazywał go synem, a sam kazał się nazywać ojcem. Poza nim, w wieży roiło się tylko od... trupów. Żywych trupów, które kontrolowane przez "ojca" dostarczały im jedzenia i robiły za wierne sługi, zajmujące się totalnie wszystkim. Młody chłopak w ciągu pierwszych lat swojego życia zdał sobie sprawę, że wszystkie kościotrupy są tylko częścią magii ojca, więc w rzeczywistości jest tu teoretycznie tylko i wyłącznie on. Dni dzieciaka zazwyczaj mijały na wykonywaniu poleceń ojca, który nie okazywał mu litości i nie rozpieszczał. Nie kazał mu jednak wykonywać prac domowych czy harować fizycznie, bo od tego były nędzne sługi, ale ciemnowłosemu nakazał studiować magię. W razie sprzeciwu Rotena, mężczyzna stawał się istnym demonem, który potrafił z błahego powodu spowodować, by ten ciemnowłosy chłopak zaczął się palić. Mógł też przebić go włócznią na wylot, połamać ręce, albo wyrwać ze stawów... A to wszystko odbywało się tylko w psychice biednego chłopaka, który choć cieleśnie nigdy nie był karany, to poprzez magię złudzeń - iluzji, często miał okazję niemiłosiernie cierpieć. Zazwyczaj czuł ból tak długo, aż nie zemdlał, bowiem wtedy iluzja, gdy mózg dziecka "spał", nie mogła na niego działać. W ten właśnie sposób, przez okrutne psychiczne męki, do wieku 10 lat Roten był już doskonale nauczony, by nie stawiać się swemu ojcu. Mężczyzna ten z kolei, wiedząc, że Rotena nie musi już pilnować, coraz więcej czasu spędzał w swoich dziwnych pracowaniach, gdzie miał najróżniejsze dziwne zwierzęta, czasem inne, nierzadko myślące stworzenia. Więził ludzi, kotołaki, a nawet demony, o czym jego syn nie wiedział. Na nich zaś przeprowadzał badania magiczne, dzięki którym tworzył nową magię. Można powiedzieć, iż był swego rodzaju pionierem w dziedzinie demonologii i nekromancji. Tymczasem Roten studiował magię, ale to nie wszystko. Z wielu książek dowiedział się, jak ważne jest ciało, nawet dla maga, wobec czego regularnie wykonywał też trochę ćwiczeń, by nie stać się takim fizycznym słabeuszem, jakim był jego ojciec. Tak, widok tego okropnie chudego, starego faceta, który przypominał szkielet był dla młodego dzieciaka na prawdę odrażający. Młodzieniec nie chciał się taki stać, więc w obawie przed tym pracował nad swym ciałem. Z biegiem czasu, w życiu Rotena można było dostrzec pewną prawidłowość. Czym starszy się stawał, tym rzadziej widywał ojca w wieży, gdyż ten zamykał się w swoich pracowaniach na coraz to dłuższy czas, podczas gdy Roten zajmował się czytaniem ksiąg z wielkiego zbioru, który mieścił się w wieży. Kiedy był dzieckiem, ojciec rzadko znikał na więcej niż kilka godzin, lecz teraz, po zamknięciu się w jednym pomieszczeniu potrafił, co niewiarygodne, spędzić tam nawet wiele miesięcy! Nazywał siebie filozofem, choć tak na prawdę był tylko szaleńcem. Trudno powiedzieć, co dokładnie chciał osiągnąć swoją ciężką pracą, ale gdy już ją skończył...

Metamorfoza
Mijały lata. Z początku ojciec wydawał się posiadać w sobie resztki człowieczeństwa, lecz z czasem jego badania całkiem pochłonęły go. Kiedyś prowadził badania. Teraz, właściwszym określeniem do tego co się działo byłoby stwierdzenie, iż był niewolnikiem badań. Na ten przykład, zabrawszy Rotena na stół operacyjny, wyrwał mu wszystkie zęby bez znieczulenie, by potem wprowadzić w nie magię, zapewniającą ich samoczynne odrastanie. Niby drobiazg, ale to było jedno z najlżejszych wspomnień Rotena, związanych z jego opiekunem. Z początku chłopak nie rozumiał celowości tego zabiegu, ale darzył "ojca" zaufaniem, bo nikogo innego nie miał, więc przechodził przez to wszystko podporządkowując się woli szalonego mężczyzny. Wszystko jednak zmieniło się po jednym poważniejszym zabiegu, który miał być ukoronowaniem pracy wielkiego magika, który stracił już rozum do reszty. Tym razem "ojciec" posunął się do wydłubania chłopcu lewego oka, a potem magią śmierci stworzenia tam nowego, "przeklętego oka", które miało zawierać w sobie swoiste przejście do świata śmierci i demonów, a z niego czerpać moc. Badanie przebiegło pomyślnie, lecz wpłynęło znacząco na stosunek Rotena do ojca. Po tym przejściu czuł do niego nie tylko respekt, ale i dystans oraz strach. Tak, bardzo się go bał. Co prawda było już po wszystkim, ale chłopak od tego czasu podobnie jak jego ojciec, zaczął spędzać na nauce magii tak dużo czasu, jak tylko mógł. Pragnął przewyższyć swego opiekuna i zabić go. Czuł teraz do niego szczerą nienawiść, a uzasadnienia mężczyzny, że to oko pozwoli Rotenowi lepiej żyć i używać silniejszej magii, otworzy przed nim horyzonty, którym sam starzec nie mógł już posiąść, nie przekonało go. Ojciec z dnia na dzień stawał się słabszy, co było odwrotnie proporcjonalne do tego, co tyczyło się Rotena, bowiem chłopak rósł jak na drożdżach. Nie tylko urósł i stał się postawnym młodzieńcem, ale także jego poziom opanowania magii był nieprzeciętny, chociaż bardziej od tego interesujący był sam fakt, jak niezwykłą magię studiował. W końcu na świecie jest wielu magów żywiołów, druidów, kleryków, ale grupa nekromantów i demonologów jest niezwykle wąska, ze względu na ich stosunek do życia. Są nielubiani i w 90% Ci, którzy próbują zgłębić tajniki tej magii wśród społeczeństwa, kończąc na stosie, bez głowy, utopieni, otruci, zasztyletowani, albo zaklęci w przedmiot czy zwierzę. Roten jednak miał to szczęście, że od samego urodzenia był u boku maga, który miał już to wszystko za sobą.

Nieudany Licz
Zabił go. Tej nocy, Roten studiował kolejne zaklęcia. Swego ojca nie widział już od ponad roku. Był to najdłuższy okres, na jaki kiedykolwiek mężczyzna zamknął się w pokoju, do którego on nie miał wstępu. Chłopak podejrzewał, że on zginął. Może zabił się podczas swoich badań? Co prawda jego sługi zawsze dostarczały mu wszystko to, co potrzebne było do życia, ale teraz najwyraźniej zbliżał się jego kres... Lecz w jednej chwili Roten poczuł bardzo silną wibrację magiczną. Natychmiast oderwał się od czytanej księgi i pobiegł do pomieszczenia. Jeszcze do niedawna nie byłby w stanie przełamać bariery magicznej chroniącej drzwi, lecz teraz wystarczyło do tego odpowiednio silne zaklęcie. Dostał się do środka, a jego oczom ukazał się ojciec, stojący na okręgu przypominającym pentagram. Jego powłoka cielesna, wraz z duszą przepływała do jednego przedmiotu - mianowicie trójzębu. Roten czytał o tym. To co robił ojciec było właśnie pieczętowaniem swego ciała i duszy w filakterium, by posiąść nieśmiertelność i stać się liczem. Istotą ze swoją duszą uwięzioną w martwym obiekcie, a sterującą swymi kośćmi. Nieśmiertelną, możliwą do zabicia tylko poprzez zniszczenie tego obiektu, na który zazwyczaj wybierane było coś, niezwykle trudne do unicestwienia. Ciemnowłosy patrząc na to był z jednej strony przerażony, z drugiej zaciekawiony, a z trzeciej... Rozweselony. Był bardzo szczęśliwy, że tym razem odważnie zdecydował się na wtargnięcie do zakazanego dla niego miejsca. Mógł spełnić swe najskrytsze pragnienie, ukrywane przed ojcem... Mógł go zabić, swoją magią, już nie na banalnym poziomie, przeszkadzając w dokonaniu się rytuału. Starzec podczas tej transformacji był całkowicie bezbronny, co poskutkowało tym, iż Roten... Zabił go, acz nie w pełnym tego słowa znaczeniu. Przerwał rytuał w taki sposób, że dusza "ojca", została zapieczętowana w trójzębie, zaś włącznie z jego magią, która nie mogła opuścić przedmiotu. Ojciec więc nie zdołał stać się liczem. Po niespodziewanej interwencji Rotena stał się tylko magicznym przedmiotem, z uwięzioną w nim duszą.

Post-morderstwo
Roten był wolny. Po zajściu stał w miejscu nieruchomo przez pewien czas, nie wierząc w to, co zrobił. Wiedział, że teraz z tym wszystkim koniec. Może sam decydować o sobie, nie podlega niczyjej władzy, a co więcej... Teraz role się odwróciły, bo to on zaczął dzierżyć trójząb i panować nad ojcem. Pierwszą rzeczą, którą Roten zrobił było dokładne przeszukanie całej wieży. Nie było w niej już kościotrupów - wszystkie uwolniwszy się spod kontroli ojca zmieniły się w sterty kości. Chłopak znalazł w tym miejscu wiele niezwykłych rzeczy, ale tą jedną, której nie można pominąć, były klatki z najróżniejszymi istotami. Młodzieńca nie specjalnie obchodziły istoty w nich żyjące, więc z początku nie uwolnił ich. Zabrał wszystko, co posiadał ważnego z wieży, zostawiając w niej księgi, acz biorąc kilka tych najważniejszych, których nie zdążył jeszcze przestudiować. Już był gotowy do wyprawy w nieznane, lecz tuż po wyjściu z wieży zatrzymał się. W sumie, nie miał powodu, by wypuścić wszystkich więźniów ojca, ale zrobił to, z czystej litości. Choć nie był uczony tego typu uczuć, to jednak mimo wszystko był człowiekiem, a niektóre zachowania po prostu wysysa się z mlekiem matki... No, może to zły przykład, bo swej matki nigdy nie poznał, ale w każdym razie, miał nieco bardzo ludzkich zachowań we krwi.

Poza Wieżą - Na Wolności
Pierwsze kilka lat były najcięższe dla niego. Co dziwne jednak, Roten przez wzgląd na swoją przeszłość nie stał się bojaźliwy, ani też zamknięty w sobie. Wręcz przeciwnie, okazał się odważny i pewny siebie. Taki właśnie dziwny, często nazywany "przeklętym" ze względu na czerwony kolor oka, osobnik, niepodobny do nikogo innego, znalazł się w tym świecie. Dotarł do miasta po bardzo długiej drodze, która trwała aż kilka lat! Tak, wieża była prawdopodobnie na największym odludziu na całym świecie. Podczas podróży Roten korzystając ze swej magii zdołał utrzymać się przy życiu, a także nauczył się korzystać z różnych, w sumie 6 mocy swego oka oraz walczyć trójzębem. O ile to drugie jest jasne, to pierwszą sprawę należałoby nieco wyjaśnić...

Czerwone Oko
Czerwone oko, które posiadł Roten za pośrednictwem demonicznej magii. Dawało mu dostęp do sześciu sfer. Każdą z nich prezentuje inny znak pojawiający się na czerwonym oku. Może używać tylko jednej sfery jednocześnie. Pierwsza z nich, to Królestwo Piekła. Przyznaje umiejętność stworzenia prawdziwej iluzji, zdolnej ukazać się w rzeczywistym świecie. Daje też zdolność do wytworzenia iluzji jedynie w umyśle innej osoby, bez ukazywania jej światu. Druga sfera, to Królestwu Głodnych Duchów, podnosząca jego zdolności do używania magii destrukcyjnej - głównie ognia i chłodu, ale także ziemi. Trzecia, Królestwo Zwierząt, sprawia, że zwierzę, któremu spojrzy w oczy, zaczyna się go słuchać i wykonywać telepatycznie przekazywane przez niego rozkazy, zupełnie jakby nim sterował. Co więcej, umiejętność działa też w bardzo małym stopniu nawet na inteligentne istoty, ale za to potrafi nieco namieszać u tych stworzeń, które są spokrewnione ze zwierzętami np. wilkołaki. To jednak, w jakim stopniu przejmie się kontrolę zależy od siły psychicznej ofiary, więc nawet zwykłe, ale bardzo mocno przywiązane do właściciela zwierzę może się oprzeć, a wilkołak o niskiej samokontroli, ulegnie. Kontynuując, Królestwo Asury jest czwartą sferą, która jest o tyle nietypowa, że całkowicie blokuje zdolności magiczne Rotena, a ich całość transferuje do ciała, zwiększając znacząco jego możliwości, bez efektów ubocznych. Dzięki tej mocy ciemnowłosy może dorównać wielu wojownikom, walcząc swym trójzębem. Piąte Królestwo, to Królestwo Ludzi. Jest to najniebezpieczniejsza sfera, którą Roten może zastosować. Aby użyć tej umiejętności Roten musi bowiem przekłuć trójzębem swoje prawe oko. Podczas używania tej umiejętności jego ciało zostaje otoczone przez czarna aurę, a zarówno magia, jak i siła fizyczna chłopaka drastycznie się zwiększa. Kosztem jednak jest zdrowie, które przez wykorzystywanie tej mocy znacznie się pogarsza. Po użyciu tej sfery pobyt w szpitalu jest gwarantowany, a śmierć wielce prawdopodobna. Ostatnia właściwość oka Rotena, to szósta sfera: Królestwo Nieba. Polega na skupieniu całej swej mocy w jednej osobie. Wymaga kontaktu wzrokowego z ofiarą, której umysł następnie może być całkowicie penetrowany przez czarodzieja. W grę wchodzi zmienianie wspomnień, zadawanie bólu i tym podobne. Wszystko to oczywiście jest znacznie skuteczniejsze, od zwykłej magii używanej do tego przez magów, nie posiadających takiego oka.

Sanvante
Roten dotarł do królestwa Sanvante. Tam pierwszego dnia odwiedził pierwszą lepszą karczmę i pragnął znaleźć dom. Zwrócił się więc do gospodarza o pomoc. "Potrzebujesz pieniędzy" - usłyszał. "Czym są pieniądze?" - odpowiedział. Zamierzał zamieszkać w tym miejscu, osiedlić się na stałe, by spokojnie zająć się sobą i realizowaniem swoich planów, lecz jego przeszłość mu tego nie ułatwiała. Potrafił czytać, był znakomitym magikiem, ale nie miał zielonego pojęcia o tym, co ludzie nazywają życiem. Kolejne dwa lata spędził w tym królestwie na uczeniu się go. Pracował jako ochroniarz, iluzjonista w cyrku, ale najwięcej zarobił na hazardzie i oszustwach. Dorobił się małego domku. Miał przy tym wszystkim dużo szczęścia. Stronił od używania silniejszej magii, gdyż zwyczajnie nie spotkał przez ten czas nikogo na tyle mocnego, by zmasakrowanie go trójzębem nie wystarczyło lub było trudne. Zabił w czasie swego pobytu w Sanvante około 10 osób, z czego wszyscy byli różnego pokroju opryszkami, nie należącymi nawet do żadnych zorganizowanych grup przestępczych. Wszystko byłoby w porządku, bo już 20 letni mężczyzna zdołał załapać, na czym polega życie w mieście, czym są pieniądze i uzyskał odpowiedzi na większość z niezliczonych pytań, które trapiły go od momentu opuszczenia wieży. Zdołał też nauczyć się, jak traktowani są demonolodzy i nekromanci, lecz ta lekcja była jego najtrudniejszą. Podczas zwykłej rozmowy z zaprzyjaźnionym barmanem po prostu wydał się. Nie wiedząc, że ożywianie zmarłych jest ogólnie uznawane za grzech, uchylił rąbka tajemnicy o sobie i żartował, że szkoda, iż w mieście nie wykorzystują trupów jako sług, bo ludziom żyłoby się lepiej. Takie właśnie żarty przypłacił tym, że w krótkim czasie miasto znienawidziło go i jedna grupa ludzi pewnej nocy zebrała się, by skazać go na śmierć, zupełnie jak to czyniło się z wiedźmami. Roten jednak nie był już słaby, pewnie mógłby zabić taką grupę bez większych komplikacji, ale zamiast tego miał lepszy pomysł - przeniesienie się do innego królestwa, gdzie słuchy o nim jeszcze nie dotarły. Tu zdołał nauczyć się odrobiny tego, jak się zachowywać, żyć w społeczeństwie i przede wszystkim - czego za żadną cenę nie robić. Opuścił miasto, z przymusu porzucając wszystkie swoje pieniądze i w większości nieuczciwie pozyskane dobra.

Ashilut
Ciemnowłosy mężczyzna opuściwszy Sanvante znalazł się w Ashilut, gdzie postanowił, już posiadając szeroką wiedzę na temat życia, spróbować poprowadzić je raz jeszcze, tym razem bez tak licznych wpadek, które mogłyby doprowadzić go do kolejnej klęski. Tu właśnie rozpoczyna się nowy rozdział życia Rotena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.bleach.forumotion.com
Layla Lawrence
Obalona królowa (martwa)
avatar

Rasa : -
Skąd : Avalon
Wiek postaci : 2016
Liczba postów : 422
Pełniona funkcja : Administrator
Inne konta : Loara, Namine

PisanieTemat: Re: Roten   Pon Maj 31 2010, 10:07

Eee... akcept xD Muszę podkreślić, że to miała być krótka historia.

Mam wątpliwości co do tych 6 umiejętności, ale... ufam ci.

(Posadzki MG są wolne ;> Czuję, ze się nadajesz)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://myfantasy.forumpolish.com
 
Roten
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avalon - kraina doskonałości :: Administracja :: Karty Zapisów :: Zaakceptowane-
Skocz do: