Witaj. Kimkolwiek jesteś, skądkolwiek przybywasz i dokądkolwiek zmierzasz w swej wędrówce - witaj. Zapraszam Cię do swego ogrodu. Daj odpocząć znużonemu drogą ciału. Spróbuj odkryć świat tam za tą bramą, która jest przed Tobą.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Vladimir Cravin

Go down 
AutorWiadomość
Vladimir Cravin
Płatny morderca
avatar

Rasa : Grant
Skąd : Altar
Wiek postaci : 197
Broń : Sicarius
Liczba postów : 4
Pełniona funkcja : Zwykły użytkownik
Inne konta : -

PisanieTemat: Vladimir Cravin   Sro Lip 06 2011, 05:02

▼Imię:

    Imię dostał po dziadku, którego swoją drogą nie pamięta. Vladimir, a właściwie Vladimir III, zwany Palownikiem.


▼Nazwisko:

    Nazwisko bardzo stare i uznawane w niektórych częściach światach. Jego pradziad i dziad wysławili je gdy panowali nad Kertią. Brzmi ono Cravin.


▼Wiek:

    Dzięki swej długowieczności nie liczy czasu, więc nie wiadomo ile dokładnie ma lat. Wygląda na jakieś 28.


▼Rasa:

    Należy do dumnych, lecz niemal wymarłych już Grantw.


▼Pochodzenie:

    Pochodzi z odległego kraju przy Gwieździstym Oceanie, którego nazwa brzmi Kertia. Prawdopodobnie po jego ucieczce kraj przestał istnieć. Nigdy tego nie sprawdził.


▼Profesja/ranga:

    Póki co, nie licząc paru zabójstw na zlecenie, nie ma żadnego zajęcia.


▼Wygląd:

    Wiele o jego wyglądzie powiedzieć dużo nie można. Jest wysoki i dobrze zbudowany, nieziemsko przystojny może nie jest, ale brzydotą pochwalić się nie może. Jego długie włosy opadają częściowo na twarz, ale jest do tego tak przyzwyczajony, że nawet go to nie rusza. Z reguły nosi ciemne płaszcze, w nich się czuje najlepiej, chociaż zdarza się, że gdy jest strasznie ciepło to nie zakłada. Określenia krótkich spodenek jednak nie zna, może zważywszy na to, że za dnia raczej się nie porusza. Więc długie spodnie, najczęściej bojówki, są u niego w szafie standardem. No i do tego glany bądź trapery.


▼Broń:

    Jego bronią jest przekazywany z pokolenia na pokolenie Sicarius. Są to dwa szpono podobne, czarne sztylety.


▼Charakter:

    Jego charakteru nie da się sprecyzować. Z reguły zachowuje się adekwatnie do sytuacji. Jednak ten "prawdziwy" on jest wkurzający, natrętny, popisuje się jak się da i uwielbia psocić. Chociaż nie, to złe słowo. Uwielbia niszczyć i wprowadzać chaos. Jego ulubionym zajęciem jest szydzenie z innych, nabijanie się z innych, ale na samym przodzie listy widnieje psychologia. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej, jak to, że psychologiczne zagrywki są standardem, zagiąć kogoś emocjonalnie i psychicznie, to lubi najbardziej.


▼Znaki szczególne:

    Raczej nie posiada żadnych znaków szczególnych, no może nie licząc długich rozpuszczonych włosów i czerwonych oczu.


▼Krótka historia:

-Historia, powiadasz? No dobrze, opowiem ci jego historię. Zaczęło się od tego, że...

    Pewnego ranka młody Vlad wraz z ojcem wyruszyli na polowania z sokołami. Vladimir miał samice o imieniu Trinity. Ojciec siedział na drzewie jakieś 20 metrów od niego. Chłopak również siedział na jednym z ptakiem na pięści. Ani zwierzę, ani człowiek, nie poruszyli się gdy parę metrów od nich zając wyszedł z cienia krzaków i zaczął ostrożnie chodzić po trawie obwąchując powietrze na około i rozglądając się. Gdy po paru minutach ostrożność zelżała do takiego stopnia, że już spokojnie biegał i skubał trawę, chłopak spojrzał na ojca, a ten kiwnął mu głową. Vladimir szepnął coś do ptaka, po czym wziął zamach i wyrzucił go do góry. Sokół od razu poderwał się do lotu, by chwilę później rzucić się na małe zwierzątko. Vlad zeskoczył z drzewa i wystawił pięść, na której usiadła Trinity trzymając zdobycz w dziobie. Chłopak wyciągnął kawałek surowego mięsa z sakwy i odbierając kolację z dzioba ptaka podrzucił doń ochłap. Sokół złapał go bezproblemowo i ze smakiem zjadł, gdy za plecami chłopaka dało się słyszeć słowa jego ojca.
    -No, gratuluję. Było to zaprawdę widowiskowe. Rzadko kiedy widuję, by ptak tak szybko przywiązał się do swojego właściciela.
    Chłopak skinął ojcu w akcie podziękowania, i gdy już miał coś powiedzieć z daleka nadbiegł jeden z ich służących sapiąc i krzycząc coś niezrozumiałego. Gdy do nich dobiegł ojciec Vladimira złapał go za ramię i delikatnym tonem rzekł do niego.
    -Uspokój się, Tramorze, odetchnij i powili tłumacz co się dzieje.
    Tramor, jako człowiek trochę przesadzający, tym razem wyglądał jakby faktycznie coś strasznego się stało.
    -Wasza wysokość! Seradowie atakują! Od wschodu nadciąga cała ich armia! Co najmniej 50 setek!
    Król zmarszczył brwi, jakby się nad czymś głęboko zastanawiał. Po około 5 sekundach milczenia spojrzał na syna, a potem zwrócił się do służącego.
    -Dziękuję, że mnie poinformowałeś. Już pędzimy do zamku. Powiedz kapitanowi Dolshe, że ma mi natychmiast sprowadzić najwięcej ludzi jak się da. Nasz kraj jest w niebezpieczeństwie. Zaraz po tym leć do komnaty mojej żony i zabierz ją razem z moimi synami do rzeki. Jeszcze przez jakąś godzinę będzie tam stał statek płynący do Avalonu. Masz dopilnować, żeby wsiedli na ten statek, zrozumiałeś?
    Tramor ukłonił się, po czym odwrócił się na pięcie i poleciał do zamku. Vladimir już miał zgłaszać sprzeciw decyzji ojca, ale ten już był odwrócony do niego.
    -Domyślam się, że ci się to nie podoba. Ale nie ma innego wyjścia. Leć do matki i przygotujcie się do podróży. I ani słowa sprzeciwu, zrozumiano?
    -Ale, Ojcze...!
    -Powiedziałem, ani słowa sprzeciwu. Biegnij.
    Vladimir tylko wydął usta w proteście, lecz usłyszał ojca i puścił się biegiem w kierunku zamku. Zaraz za nim biegł jego ojciec. Gdy dobiegli do bramy król złapał jeszcze syna za ramię, obrócił go ku sobie i przytulił. Zaraz potem pobiegł w kierunku koszar.

    ...

    Wszystko potoczyło się tak, jak kazał król. Vladimir wraz z matką i bratem właśnie zmierzali do porty. Gdy tam dotarli, usłyszeli za sobą tętent koni. Vlad obrócił głowę i zobaczył ojca. Ten, gdy tylko do nich dojechał, zszedł z konia i najpierw przytulił się do swojej żony a potem do obu synów.
    -Wybaczcie, że musiało do tego dość. Seradowie jednak nas pokonają. Mają większa armię, i to trzykrotnie. Nie mogę pozwolić, by moja rodzina zginęła.
    Chłopak spojrzał gniewnie na ojca.
    -I dlatego mamy uciekać? Wolę zginąć broniąc własnego kraju, niż uciekać jak tchórz.
    Teraz odezwała się jego matka.
    -Ojciec ma rację, jesteście za młodzi, żeby walczyć...
    -Nie mogę uwierzyć, że akurat ty się z tym pogodziłaś! Ojciec tu zginie a my mamy uciekać? Świetnie!
    Obrócił się na pięcie i wbiegł na statek. Z pokładu zobaczył, że jego młodszy brat raczej tego jeszcze nie rozumie, bo bawił się patykiem w piasku. Za to jego matka żegnała się z mężem roniąc przy tym łzy. Nie mógł uwierzyć, że muszą uciekać, a ojciec zostaje. Łza poleciała mu po policzku, a on zapatrzył się w niebo. Po paru sekundach powietrze rozdarł przerażony krzyk jego matki. Wystraszony Vlad szybko spojrzał w tamtą stronę i ujrzał rodziców stojących razem, ale coś było nie tak. Spojrzał lekko w lewo, bo przyciągnął go czerwony kolor i wtedy zrozumiał co było nie tak. Jego brat leżał na czerwonym od krwi piasku ze strzałą wbitą w szyję. Jego ojciec momentalnie zaczął krzyczeć do żony, żeby biegła na statek, a ona go posłuchała, lecz o sekundę za późno. Gdy tylko się obróciła, kolejna strzała śmignęła i wbija jej się w bok. Król padł przy niej na kolana i zaczął tłumaczyć, że wszystko będzie dobrze, ale nie będzie. Vladimir już wiedział, że jego matka nie przeżyje kolejnych pięciu minut. Jego ojciec krzyknął do przerażonego kapitana, by ten ruszał. Gdy tylko książę to usłyszał puścił się biegiem w stronę zejścia z pokładu, lecz jakoś w połowie drogi jeden z żołnierzy, którzy mieli im towarzyszyć złapał go za brzuch. Statek powoli zaczął opuszczać przystań. W tym momencie chłopak zdał sobie sprawę, że ma otwarte usta i krzyczy wniebogłosy. Nie wiedział dokładnie co krzyczał, ale oczy miał ciągle utkwione w matce. Leżała teraz w ramionach jego ojca bezwładna jak lalka. Statek już dość sporo oddalił się od brzegu, gdy nagle na cały teren przystani spadł grad strzał dziurawiąc jego martwego brata i matkę, oraz wtedy jeszcze żywego ojca. Wtedy to jego wzrok wypełnił się ciemnością. Stracił przytomność.

    ...

    -Witaj, Książę.
    Powiedział głos tuż za nim. Vlad odwrócił się i zobaczył wysokiego mężczyznę w czarnych włosach. Jednak to, co przykuło jego uwagę, były oczy. Były one krwisto czerwone.
    -Pozwól, że się przedstawię. Na imię mi Klaran.
    Skłonił się przy tym z uśmiechem godnym mordercy.
    -Czego chcesz?
    Mina nieznajomego przybrała teraz zdziwiony wyraz.
    -Widzę, że mam do czynienia z nie byle kim. Szybko myślisz, młody Książę. Lecz czy teraz można cię tak nazywać? W końcu twój kraj upadł. A przynajmniej z tego co widziałem, król nie żyje, więc jest to raczej równoznaczne.
    We Vladimirze już się gotowało. Jak on śmiał? Jak śmiał wspominać jego ojca? Po policzku pociekła mu łza, lecz zaraz złapał za jeden ze sztyletów, które dostał od ojca parę dni temu i rzucił się na przybyłego. Ze zdziwieniem stwierdził, że nagle znalazł się na podłodze, z policzkiem doń przyklejonym. Ręka, która trzymała jego głowę zwolniła uścisk.
    -Spokojnie, Książątko. Nie chcę cię skrzywdzić. Chcę ci zaproponować pewien układ.
    -Nie będę wchodził w układy z takim typem jak ty!
    Vlad już siedział, a z jego oczy sypały się iskry.
    -Oh, w ten z pewnością będziesz chciał wejść. Ale pozwól, że najpierw wyjaśnię ci o co chodzi. Otóż, jak pewnie zauważyłeś, jestem szybszy i to o dużo od ciebie. Powodem tego jest to, że nie jestem człowiekiem. Jestem Grantem. I z racji tego, muszę co jakiś czas tworzyć nowych naszego gatunku. Co powiesz na to, że ja z ciebie zrobię jednego z nas? Wyobraź sobie ile wtedy będziesz miał siły! Będziesz mógł w pojedynkę pokonać armię Seradów. Co tym sądzisz, Książę?
    Na jego twarzy wykwitł chytry uśmiech. Vladimir przemyślał jego propozycję. Będzie mógł pomścić ojca, i matkę, i brata. Cały swój naród.
    -Zgadzam się.
    -Doskonale!

    ...

    Znasz ten ból, gdy ktoś kopnie cię w jądra? To wyobraź sobie, że ból, jaki Vladimir przeżywał przez ponad dzień były dziesięć razy większy. Ciągle nim rzucało po łóżku, a Grant zwany Klaranem siedział w rogu i go obserwował, mając nadzieję, że transformacja się uda.

    ...

    Twierdza Tukot była pilnie strzeżona, nawet w nocy. Dlaczego? Bo to właśnie tam przebywał król Seradów. Siedział na tronie i rozmawiał ze swoim doradcą o kolejnym ataku, gdy ktoś zapukał do drzwi. Król, Hamza, spojrzał na swojego służącego. Ten odpowiedział mu zdziwionym wzrokiem. Nikt nigdy nie puka, zawsze wchodzi strażnik i pyta, czy osoba, która chce się spotkać z królem może wejść. Hamza skinieniem rozkazał jednemu ze strażników, którzy byli w środku sprawdzić o co chodzi. Żołnierz wyszedł z sali zostawiając drzwi otwarte, ale nie wrócił. Król podniósł się z tronu i ostrożnie zaczął podchodzić do drzwi. Gdy dwóch kolejnych strażników zaczęło iść w ślad za nim zbył ich ręką. Wystawił głowę na korytarz, ale niczego nie zobaczył. Wyszedł i doszedł te parę metrów do skrzyżowania. Rozejrzał się, ale nikogo nie zauważył. Gdzie podziali się strażnicy, którzy powinni stać przy drzwiach i ten, który przed chwilą wyszedł? Z zamyśloną miną i wzrokiem wbitym w posadzkę wrócił do sali.
    -Dziwne. Na czym skoń...?
    Gdy podniósł wzrok do góry zobaczył, że wszyscy, którzy byli obecni w sali leżą teraz martwi na podłodze w kałużach krwi. Dobył miecza, który zawsze jest przy tronie i rozejrzał się gotowy do obrony bądź ataku.
    -Wyłaź! Musisz się chować i atakować z ukrycia, jak tchórz?
    Drzwi trzasnęły. Hamza szybko obrócił głowę w ich kierunku i zobaczył postać stojącą przed nimi.
    -Kim jesteś, i czego tu szukasz?
    Jedyną odpowiedzią, jaką uzyskał było milczenie. Dopiero po niespełna minucie postać się poruszyła i zaczęła iść w kierunku króla. Gdy weszła w światło pochodni, król zobaczył Księcia Cravina.
    -Ty żyjesz? Nie zbliżaj się bo zawołam straże.
    Chłopak zatrzymał się i usta wykrzywiły mu się w kpiący uśmiech. Coś było z nim nie tak. Wydzielał strasznie nieprzyjemną aurę. I czy jego oczy są czerwone?
    -Uwierz mi, nikt nie przyjdzie ci z pomocą. Cały zamek jest... "oczyszczony" z twoich żołnierzy. Zostałeś tylko ty.

    ...

    Młody podróżnik postanowił zatrzymać się w twierdzy Tukot na noc. Było już późno po południu, a miał ochotę w końcu wyspać się w łóżku w jakiejś karczmie. Gdy już widział bramę zamku uśmiechnął się. Lecz nad bramą latało pełno kruków. To było raczej nie spotykane. Gdy przeszedł parę kolejnych metrów zobaczył jaki jest powód zgromadzenia ptaków. Przed bramą w ziemię był wbity pal, a na samym szczycie nabity był na niego Król Seradów. Momentalnie żołądek wykręcił mu się na drugą stronę i nie obyło się bez pawia. Któż mógł być tak brutalny? Obok pala stała jakaś zakapturzona postać, która przyglądała się jak jakiś kruk wydziobuje oko martwemu władcy. Po chwili postać spuściła głowę i ruszyła w kierunku podróżnika.
    -Przepraszam, wiesz może...
    Lecz postać go olała i poszła dalej.


-I na tym koniec jego historii.
Młody chłopak miał błysk w oczach. Chyba dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że cały czas ma otwarte usta, bo w końcu je zamknął i by zamaskować zmieszanie wbił wzrok w ziemię.
-Skąd tak dużo wiesz na jego temat?
Długowłosy uśmiechnął się.
-Oh, to proste. Ja jestem Vladimir III Cravin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loara River
Nowa królowa Avalonu
avatar

Rasa : Terinei
Skąd : Ashilut
Wiek postaci : 27
Znaki szczególne : znakiem szczególnym jest chyba to, że potrafi się zamieniać w tygrysa i tracić materialność ciała ;) Poza tym zielone oczy i blond włosy (w słońcu rude).
Charakter : Nie jest typem zgreda i osoby wrednej, ale nie jest też przesadnie miła. Bywa zadziorna.
Broń : Halabarda z ostrym zakrzywionym ostrzem i dwa sztylety.
Przyjaciele : Ke'Ladriel, Gray, Alucard, Sinikar, Faolán, Amadea, Raziel, Maya, Peri'an, Sethy, Max, Shayla, Valentine, Nunnaly, Sea (przepraszam, jeśli o kimś zapomniałam).
Wrogowie : Nie są to wrogowie, ale do przyjaciół bym ich nie zaliczyła xD: Crystal, Kyoji
Liczba postów : 1225
Pełniona funkcja : Administrator i MG
Skąd wiemy o forum? : Przepraszam, głównym adminem jestem ^^
Inne konta : Layla, Namine

PisanieTemat: Re: Vladimir Cravin   Sro Lip 06 2011, 07:52

Historia podobała mi się bardzo ;3

Dobra, jego pochodzenie jego pochodzeniem, ale w takim razie Altar (nie stąd) czy Podróżnik?

Profesji nie musi mieć, ale jednakowoż proszę podać jakąś rangę.

Brak zapoznania z regulaminem.

_________________

    Mrrr... x3

    Finally, I can see you crystal clear,
    Go ahead and sell me out and a I'll lay your ship bare,
    See how I'll leave with every piece of you,
    Don't underestimate the things that I will do.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vladimir Cravin
Płatny morderca
avatar

Rasa : Grant
Skąd : Altar
Wiek postaci : 197
Broń : Sicarius
Liczba postów : 4
Pełniona funkcja : Zwykły użytkownik
Inne konta : -

PisanieTemat: Re: Vladimir Cravin   Czw Lip 07 2011, 00:29

Cieszę się, że historia się podoba, choć po przeczytaniu jej jeszcze raz zauważam dużo błędów.
Raczej Altar, po podróżować to on raczej nie lubi i nie ma zamiaru Very Happy
Może dobra, nie chce mi się myśleć nad tą rangą to niech już będzie płatny morderca.
Zapoznanie z regulaminem jest, kiedyś miałem już tu konto Wink Ale dla potwierdzenia jeszcze proszę: TUTAJ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namine Riritsu

avatar

Rasa : Banshae
Skąd : Altar
Wiek postaci : 580
Obecny wygląd : Długie kasztanowe włosy, ale spietę spinką. Część ubrania ma podartego, by mogła sobie opatrzyć krwawiącą nogę
Znaki szczególne : po wojnie została jej drobna blizna przy łuku brwiowym, katana w pochwie u pasa
Charakter : Zaprawdę zapewniam, że różny. Zależny od sytuacji, otoczenia, ludzi oraz twarzy, jaką przyjmie. Myśli racjonalnie i szuka najlepszego wyjścia, nie rzuca się w ogień na darmo.
Broń : prosta katana o posrebrzanym ostrzu, zna się na truciznach
Przyjaciele : Znajomi: Sethy, Peri, Alucard, Sawenyer, Sangue,
Wrogowie : -
Wierzchowiec // kompan : - // -
Liczba postów : 135
Pełniona funkcja : Administrator
Inne konta : Layla, Loara

PisanieTemat: Re: Vladimir Cravin   Czw Lip 07 2011, 02:08

Okej. Nie zapomnij o linku do KP.

Akceptuję.

_________________


    I'm a renegade. It's in my blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Vladimir Cravin   

Powrót do góry Go down
 
Vladimir Cravin
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avalon - kraina doskonałości :: Administracja :: Karty Zapisów :: Zaakceptowane-
Skocz do: